Ponoć prosił ją o wysyłanie nagich zdjęć, a później rzekomo robił zrzuty ekranu. W moim materiale wspominałem, że zakrywam nicki pewnych twórców, o których mówił Stuart, bo muszę Działania profilaktyczne wobec sekstingu wymagają uświadomienia młodym ludziom możliwych konsekwencji rejestrowania, wysyłania oraz upubliczniania nagich zdjęć, ale również pogłębionej Weź udział w sondzie Czy ściąganie kogoś zdjęć i wysyłanie innym bez jego wiedzy jest karalne ? w Zapytaj.onet.pl. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Sexting to określenie będące połączeniem słów "sex" i "texting" (SMS-owanie, pisanie za pośrednictwem komunikatorów — red.). Oznacza wymienianie wiadomości tekstowych, zdjęć lub nagrań o charakterze erotycznymW chwili, w której odbiorca wiadomości o charakterze seksualnym sobie jej nie życzy, możemy mieć do czynienia z przestępstwem, które powinno zostać zgłoszone na policję— Po otrzymaniu niepożądanej wiadomości należy krótko, jasno i stanowczo odpisać, że nie życzymy sobie ich dostawania. Po tym najlepiej zablokować odbiorcę, a sprawę zgłosić. Bez wdawania się żadną polemikę, bez ubliżania i wulgaryzmów — radzi Konrad Dulkowski, prezes Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i KsenofobicznychWięcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej sextingu zrobiło się ostatnio głośno za sprawą afery z udziałem ks. Andrzeja Dębskiego. Jak poinformowała "Gazeta Wyborcza" zawieszony już w obowiązkach rzecznik białostockiej kurii wysyłał do nieznajomej internautki obsceniczne wiadomości, zawierające nagrania o charakterze pornograficznym. Duchowny pisał w nich że nieznajoma będzie "s*ką do spełniania jego poleceń, zachcianek". Ks. Dębski nie zaprzeczył prawdziwości ujawnionych treści, tłumacząc jedynie, że "nie ma pojęcia, co się z nim stało, jak się to wydarzyło". Ksiądz został zawieszony w swoich obowiązkach z trybem natychmiastowym, jednak osób posuwających się do tego typu ataków w sieci jest niestety znacznie więcej. Zobacz też: TVP wyrzuca ks. Dębskiego za obsceniczne zachowania. Trzy lata temu dostał nagrodęCzym jest sexting?Sexting to określenie będące połączeniem słów "sex" i "texting" (SMS-owanie, pisanie za pośrednictwem komunikatorów — red.). Oznacza wymienianie wiadomości tekstowych, zdjęć lub nagrań o charakterze erotycznym. Partnerzy wykorzystują tę technikę, jako formę wzbogacenia życia seksualnego, zwłaszcza gdy przeżywają rozłąkę. Z punktu widzenia seksuologów sexting nie jest niczym szkodliwym, a nawet może nieść korzyść w związku, pod warunkiem że odbywa się za obopólną zgodą osób biorących w nim udział. Eksperci przypominają także, by podejmując się tego typu aktywność, zadbać o cyberbezpieczeństwo. Jeśli prywatne treści o zabarwieniu seksualnym, w szczególności nagie zdjęcia lub inne tego typu materiały trafią w niepowołane ręce, można łatwo stać się ofiarą szantażu. Czytaj dalej: Prof. Lew-Starowicz: "moi pacjenci wiedzą, że nie idą do laryngologa"Niestety sexting przyjmuje także szkodliwą formę. Dzieje się tak zawsze, gdy odbiorca wiadomości o charakterze erotycznym nie życzy sobie, by je do niego wysyłać. Dokładnie tak było w przypadku Oli — internautki, będącej adresatką wiadomości od ks. Dębskiego. Co robić, kiedy znajdziemy się w takiej sytuacji?(Dalszą część artykułu znajdziesz pod materiałem wideo)Unikanie wiadomości od nieznajomych niestety nie zawsze jest rozwiązaniem. Praca wielu osób wymaga nawiązywania kontaktów przez internet i kasowanie wiadomości od nieznanych nadawców, bez ich otwierania, nie wchodzi w grę. Kiedy już mimowolnie staniemy się odbiorcą np. nagiego zdjęcia, bez znaczenia na to, kto je przesyła, należy zdać sobie sprawę, że możemy mieć do czynienia z przestępstwem.— Takie zachowania nie są niewinne. Każdorazowe wysyłanie treści o charakterze seksualnym, czy wręcz pornograficznym bez zgody odbiorcy jest przestępstwem określonym w art. 202 Kodeksu Karnego. Jeśli adresatem tego typu wiadomości są osoby nieletnie, podlega to dodatkowo pod paragraf 2.: Kto małoletniemu poniżej lat 15 prezentuje treści pornograficzne lub udostępnia mu przedmioty mające taki charakter albo rozpowszechnia treści pornograficzne w sposób umożliwiający takiemu małoletniemu zapoznanie się z nimi, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch — tłumaczy Konrad Dulkowski, prezes Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i przyznaje, choć działanie w tym zakresie stanowi zaledwie odsetek ich codziennych zadań, docierają do nich sygnały, że zjawisko szkodliwego sextingu jest jak najbardziej żywe wśród internatów. Trudno znaleźć aktualne badania ukazujące skale problemu, ponieważ wciąż wiele kobiet (bo to one częściej padają ofiarami takich zachowań) nie zgłasza takiego faktu odpowiednim organom. A to niestety wielki błąd. Zdaniem ekspertów powinniśmy to robić, choćby z troski o nieletnie ofiary takich praktyk, dla których mogą być one wyjątkowo szkodliwe. — To godzi w naszą godność, w poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Wyobraźmy sobie, że ktoś nas wyzywa i to bez znaczenia, czy na żywo, czy w internecie. Czujemy, że ta osoba nas uprzedmiatawia, umniejsza nam, jako partnerowi do merytorycznej rozmowy. Podobnie jest w tym przypadku, w dodatku w parze z taką praktyką często idą groźby. Nie zapominajmy, że to też jest karalne — przypomina Konrad Dulkowski. W przypadku osób nieletnich bycie ofiarą sextingu we wspomnianej formie może trwale zaburzyć poczucie własnej wartości. Jaki powinien być pierwszy krok?Zdaniem prezesa Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych każdy przypadek takiego zachowania, do którego dochodzi wbrew naszej woli, powinien spotkać się ze stanowczą odmową. — Po otrzymaniu niepożądanej wiadomości należy krótko, jasno i stanowczo odpisać, że nie życzymy sobie ich dostawania. Po tym najlepiej zablokować odbiorcę, a sprawę zgłosić. Bez wdawania się żadną polemikę, bez ubliżania i wulgaryzmów. Osoby, które to robią, liczą na reakcję drugiej strony. Ona jest dla nich źródłem satysfakcji, podobnie, jak u ekshibicjonistów. Jednak odmowa powinna być stanowcza — radzi ekspert. Sprawdź: Uber nawiązał współpracę z policją. Tak chce chronić kobietyKolejnym krokiem powinien być kontakt z policją. Jednak wcześniej warto się odpowiednio przygotować. — Przydatna będzie pomoc prawna. W tym celu można skontaktować się z nami lub z innymi organizacjami wspierającymi kobiety. Nikt nie da gwarancji, jaka będzie reakcja policji. Mogą pytać, czy znamy nadawcę wiadomości, by samodzielnie ocenić ryzyko. W takiej chwili pamiętajmy: jeżeli boimy się osoby, która dopuszcza się wobec nas takich praktyk, jest to wystarczająca podstawa, żeby taka osoba była ścigana — zaznacza. Konrad Dulkowski zachęca, by nie pobłażać takim zachowaniom, które ze szkodliwego sextingu mogą szybko przerodzić się w stalking. Uprzedza, że zgłaszanie ich może wymagać cierpliwości i być niewygodne, jednak zdecydowanie się opłaca. Za przykład podaje mężczyznę, który dzięki licznym zgłoszeniom niedługo odpowie karnie za rozpowszechnianie treści pornograficznych. — Jednak jeśli tego nie zrobimy, jeśli nie zareagujemy, to sami siebie w głębi duszy stawiamy w pozycji ofiary — serwisu Onet Styl ŻyciaData utworzenia: 18 lipca 2022, 14:18Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie tutaj. ona_1991 7 kwietnia 2015, 14:24 Czy dla was to jest normalne wysyłanie nagich zdjęć waszym partnerom? Mój narzeczony wyjechał za granice wiadomo na troszkę dłużej i strsznie nalega, żebym wysłała mu nagie zdjęcie, chociaż od pasa w góre, wiadomo widział mnie nagą ale takich zdjęć nie wyobrażam sobie mu wysyłać a On twierdzi, że w związku to normlne. Czy wy tak robicie? Dołączył: 2013-02-20 Miasto: Bahamy Liczba postów: 5238 7 kwietnia 2015, 18:01 nie i nie wyobrazam sobie to robic. moj chlopak tez pracuje za granica i tez czasem nalega ale dla mnie to niewykonalne, mam w glowie ze moze kiedys to wycieknie i zepsuje mi to zycie pau000 Dołączył: 2014-06-24 Miasto: Kraków Liczba postów: 1076 7 kwietnia 2015, 18:27 nie i nie zrobie tego. nie wiesz jak Ci sie zycie potoczy, jeszcze kiedys wykorzysta to przeciwko Tobie Dołączył: 2015-03-27 Miasto: Brisbane Liczba postów: 1224 7 kwietnia 2015, 18:27 ja byłam kiedyś w związku na odległość i wysłałam. żałuję. poza tym był też filmik. też żałuję. mam tylko nadzieję, że mój ex nic z tym nie zrobi. mówi, że usunął, ale kto go wie.. miałam też takiego faceta, z którym się normalnie spotykałam przez parę miesięcy i nalegał, żeby mi zrobić jakieś takie roznegliżowane fotki. myślę, że nie użył by ich w złym celu, nawet proponował mi, żebym zasłoniła twarz, że on tylko dla siebie tak chce... i nie zgodziłam się na to. teraz się cieszę, bo nie jesteśmy razem, a okoliczności rozstania były brzydkie :P Dołączył: 2014-10-19 Miasto: Warszawa Liczba postów: 44 7 kwietnia 2015, 18:38 To trajler, ale polecam cały filmik "Na zawsze". Niby dla młodzieży, ale...Nigdy nie wyślę takiego zdjęcia, bo gdyby popłynęło w świat, to miałabym ogromny problem z powrotem do życia. sylwiafit91 7 kwietnia 2015, 18:43 A jakby moje wypłynęło to nawet bym się nie przejęła :D Lubię moje ciało i mam się czym pochwalić, a filmiki czy zdjęcia które mamy z moim facetem są naprawdę dobre. Dołączył: 2014-01-14 Miasto: Nie Polska Liczba postów: 7945 7 kwietnia 2015, 18:46 o tym filmie mowa? Dołączył: 2014-10-19 Miasto: Warszawa Liczba postów: 44 7 kwietnia 2015, 19:02 o tym filmie mowa?Tak, to lubię swoje ciało, ale świat jest mały. Pracuję w innej branży i wolałabym, żeby na biurku rekrutera leżało moje cv, a nie nagie selfie. :) pseudomim 7 kwietnia 2015, 19:09 Kolega robił zdjęcia swojej dziewczynie i mu ukradli telefon, w książce był jej numer to potem jej wysyłali smsy że niezła z niej d..., jak wysyłasz to bez głowy, żeby potem się nie użerać z oszołomami :) Dołączył: 2011-03-20 Miasto: Liczba postów: 6333 7 kwietnia 2015, 19:11 Nigdy nie robilam, bo jak sie je wysle, przestaje sie miec kontrole nad nimi. Na upartego jedynie bez twarzy. Nigdy nie wiadmo gdzie w przyszlosci bedzie chcialo sie pracowac, nie chcialabym, zeby moj przyszly pracodawca, czy koledzy z pracy poznali mnie, przez przypadek, z nagiej strony. Zwiazki tez czesto nie bywaja na cale zycie, trudno powiedziec co ex partner zrobilby z takim zdjeciami, filmikami Dołączył: 2010-05-20 Miasto: Meksyk Liczba postów: 11016 7 kwietnia 2015, 19:35 O proszę, na czasie: lat, jak myślicie, ile dostałby u nas? 18 miesięcy w zawiasach, po tym jak wszystkie kobiety usłyszałyby, że same chciały i są głupimi k*rwami, skoro takie fotki wysyłały ... ? (do ogólnego przekonania i stwierdzeń pod tytułem "sama się prosiła" się odwołuję).Trzeba przede wszystkim myśleć o sobie, bo nawet nie jeśli Ex, to jego kumple, albo ktoś, kto telefon ukradnie i nieszczęście gotowe. Różne sytuacje się zdarzają. Edytowany przez 7 kwietnia 2015, 19:41 W dzisiejszym odcinku cyklu Poniedziałek z Prawnikiem opisujemy przepisy, na podstawie których można ścigać sprawców, którzy umieścili w sieci, nie posiadając odpowiedniej ku temu zgody, fotografię zawierającą czyjś wizerunek. Na Wasze pytania odpowiada Jarosław Góra, adwokat oraz szef departamentu Nowych Technologii i IP w kancelarii Ślązak, Zapiór i Wspólnicy, autor ipbloga. Kilka dni temu mogliśmy wszyscy przeczytać o wycieku sporej liczby zdjęć, bardziej i mniej znanych osób, nazwijmy ich celebrytów, ukazujących te osoby w negliżu. Zamiast wyrazów oburzenia i współczucia dla pokrzywdzonych celebrytów, a właściwie celebrytek, bo chyba w większości były to zdjęcia kobiet, wielu internautów skupiło się na poszukiwaniu tych zdjęć… Co prawda zdjęcia są na bieżąco kasowane ze stron, na których się pojawiają, ale jak mówi stara prawda — w Internecie nic nie ginie. Niemniej jednak warto krótko wskazać na prawny aspekt całej sprawy, a mianowicie: czy celebrytkom przysługują względem osoby/osób, które „wykradły” i rozpowszechniły te zdjęcia jakieś roszczenia i czy mamy w tym przypadku do czynienia z popełnieniem przestępstwa? W doniesieniach opisujących przedmiotową sprawę możemy przeczytać, że część celebrytek, których zdjęcia wyciekły potwierdziła ich autentyczność, choćby poprzez zapowiedź ścigania winnych ich rozpowszechnienia. Na jakiej podstawie prawnej? Rozpatrując sprawę na gruncie polskich przepisów na pewno do czynienia będziemy mieli w tej sytuacji z naruszeniem dóbr osobistych osób sfotografowanych, a raczej tych, które zrobiły sobie popularne selfie nieprzeznaczone dla publiczności, a ukazujące je w sytuacji zdecydowanie należącej do prywatnej sfery życia. W grę wchodzi naruszenie prawa do prywatności, ochrony życia prywatnego, dobrego imienia, które ucierpiały poprzez rozpowszechnienie nagich zdjęć aktorek i modelek, które nie miały zamiaru ich rozpowszechniać i zrobiły je najprawdopodobniej na użytek prywatny. Również przepisy zakazujące rozpowszechniania wizerunku osoby fotografowanej mogą stanowić podstawę do wystąpienia z roszczeniami (kiedyś pisałem na ten temat, więc zapraszam na bloga). Sprawcy z całą pewnością sprawcy uzyskali dostęp do danych, do których nie byli uprawnieni. Na gruncie polskiego kodeksu karnego w grę wchodziłby zatem najprawdopodobniej art. 267 § 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Na marginesie wskazać można również, że w przedmiotowej sprawie doszło do naruszenia praw autorskich. Zdziwieni? Większość zdjęć zostało wykonanych przez same celebrytki (selfies) i pewnie część z nich nosi znamiona twórczości, przez co uznać je należy za utwory w rozumieniu prawa autorskiego. Prawa do utworów fotograficznych przysługują, co do zasady, fotografowi, więc w przypadku selfie, prawa te przysługują osobie, której wizerunek został w ten sposób utrwalony. Rozpowszechnianie chronionych utworów bezpośrednio narusza autorskie prawa majątkowe uprawnionych i z tego tytułu również można wystąpić z roszczeniami. Jarosław Góra Jarosław Góra, absolwent UJ, fascynat kwestii związanych z twórczością i nowymi technologiami. W pracy zawodowej rozwija specjalizację IP oraz zajmuje się prawem funkcjonującym w otaczającej nas cyberprzestrzeni i kwestiami związanymi z dowodami elektronicznymi i informatyką śledczą. Stara się burzyć utarty do przesady poważny i nudny obraz adwokata. Przeczytaj także:

wysyłanie nagich zdjęć karalne